PZAZWIĄZEKTATRYWYPRAWYWSPINACZKA SPORTOWASKIALPINIZMALPINIZM JASKINIOWYWSPINACZKA SKALNASZKOLENIE

2008 IA_16, Nepal, Pharilapcha — sprawozdanie

Do KWW PZA dotarła relacja autorów nowej polskiej drogi na północnej ścianie Pharilacha 6017 m.

W rejonie szczytu Pharilapcha 6017 m n. p. m znaleźliśmy się po kilku dniach pobytu w Nepalu.
 
Naszą bazę założyliśmy w osadzie Machermo około 4400 m n. p. m. Tu już zaczęła nam lekko dokuczać wysokość, co było związane z niepotrzebnym pośpiechem przy podejściu. Wiedzieliśmy, że może nas dopaść choroba wysokościowa, ale widocznie siła przyciagania naszej ściany była silniejsza!
 
Zamiast poczekać kilka dni na tej wysokości, już chyba drugiego dnia poszliśmy ze sprzętem pod ścianę…
 
Mieliśmy bóle głowy, mdłości, brak siły, ale szczęśliwie zaliczyliśmy nocleg na 4900 m. Po biwaku zeszliśmy do Machermo na odpoczynek; tam mieliśmy kilka dni czekania! Codziennie była piękna pogoda, a my baliśmy się, że mogą przyjść chmury i opad. Takie wątpliwości w myślach i nie tylko wyrażał każdy z nas.
 
Po kilku dniach pełni wigoru podeszliśmy na lekko pod ścianę, mieliśmy przy sobie tylko śpiwory i namiot, bo resztę rzeczy już tam zdeponowaliśmy. O szóstej rano zaczęliśmy wspinaczkę. Pierwszy blok wyciągów zaczął Andrzej, najpierw dość trudny wyciąg lodowy za około WI4+ na pełne 55 m.
  Andrzej podczas prowadzenia drugiego wyciągu WI4+ — fot. Michał Król. Andrzej podczas prowadzenia drugiego wyciągu WI4+ — fot. Michał Król.
 
Kolejny wyciąg trochę nas zatrzymał; z daleka wyglądał na łatwy lód, ale najpierw była próba ominięcia owego lodu terenem skalnym, który okazał się zbyt kruchy i ryzykowny, pozbawiony asekuracji. Po drugiej próbie bez wcześniejszego odpadnięcia lód puścił i według nas mógł mieć trudności około WI5+. Był to pionowy lód, odparzony i trochę poprzerywany; było trochę asekuracji ze skały.
 
Po tych dwóch wyciągach lodowych o wspólnej długości około 100 m zaczął się główny kuluar, który miał długość około 300 m i w połowie 50 metrowy próg lodowy, który już prowadził Przemek, wyceniając go na WI5.
  Przemek w głównym kuluarze walczy w trudnościach WI5 — fot. Andrzej Sokołowski. Przemek w głównym kuluarze walczy w trudnościach WI5 — fot. Andrzej Sokołowski.
 
Następnie były jeszcze dwie długości liny łatwego, nieasekurowalnego terenu, które przeszliśmy z lotną. W tym miejscu byliśmy już prawie pod monolitem, skąd nieco w lewo do góry piął się kuluar mikstowo-lodowy. Był długi na kilka wyciągów, najtrudniejsze z nich sięgały stopnia M6WI5. Z dołu o tym fragmencie ściany myśleliśmy, że będą tu większe trudności, ale okazało się, że w miarę puszczało, choć nie było nam łatwo.
 
Po przejściu kuluaru wyszliśmy na strome pola śnieżne i już w nocy szukaliśmy dogodnego miejsca do spania. Znaleźliśmy mała platforemkę śnieżną, która po podkopaniu dawała trzy miejsca siedzące.
Byliśmy mocno zmęczeni, bo tego dnia zrobiliśmy może 500 m ściany.
 
Następnego dnia wspinaczkę zaczęliśmy dość późno. Michał poprowadził teren śnieżno-skalny, ale sypki śnieg skutecznie utrudniał wszystko: szukanie rys do asekuracji oraz samo wspinanie.
 
Tego dnia był jeden trudny wyciąg. Przemek poprowadził kominek, który wyceniliśmy na M6 z bardzo słabą asekuracją. Po tym był jeszcze łatwy wyciąg i założyliśmy kolejny biwak na platforemce, na której nawet można było się położyć.
 
Poszliśmy szybko spać i dzień następny rozpoczęliśmy od wspinania łatwym mikstem. Michał zrobił 3 wyciągi i wyszedł na ewidentny filar, który był oświetlony przez słońce. Nastąpiła szybka zmiana na prowadzeniu i Przemek pociągnął kolejne wyciągi, wspinanie na samym filarze było różne — od samego śniegu do suchej skały, trudności do około V.
  Start w kluczowy wyciąg drogi M7, wspina się Andrzej Sokołowski — fot. Michał Król. Start w kluczowy wyciąg drogi M7, wspina się Andrzej Sokołowski — fot. Michał Król.
 
Kolejny wyciąg był ryzykownym trawersem idącym skośnie do góry po stromych śniegach. Cukier-śnieg osypywał się, a pod nim była czysta sucha skała. Takie wyciągi kosztowały najwięcej wysiłku. Po tych śniegach napotkaliśmy najtrudniejszy odcinek. Prowadzenie przejął Andrzej. Była to lekko połoga płyta z dobrą o dziwo asekuracją, lecz trudnymi ruchami. Czasem ostrza dziabek były osadzone bardzo płytko i niepewnie, poza tym niekiedy trzeba było czyścić skałę ze śniegu. Wyciąg kończył się prawie pionowym kuluarkiem, również trudnym. Pierwszą część wyciągu wyceniliśmy na M7, drugą na M7. Cały wyciąg miał około 50 m.
 
Następny też był trudny; był to kruchy pionowy komin z wyjściem w świeży nieprzyjemny śnieg. Trzeba było bardzo uważać by nie spaść, bo asekuracja była iluzoryczna. W ten sposób wyszliśmy znów na filar i znaleźliśmy dość dobre, siedzące — miejsce na trzeci biwak.
 
Rano poczekaliśmy na słońce, które nas znakomicie ogrzało. Do końca wspinania — jak się później okazało — mieliśmy jeszcze dwa pełne wyciągi.
 
Na przedostatnim wyciągu Przemek zrzucił poprzez próbę zaklinowania dziaby spory głaz, który leciał prosto na nas, jednak na szczęście odbił się korzystnie dla nas i przeleciał kilka metrów przed nami. Ostatni wyciąg też był ciekawy. Był to bardzo kruchy komin, który latem miałby może V, ale takie, że każdy chwyt się wyciąga i wkłada z powrotem dla partnera poniżej. Jak skończyła się skała zaczął się firn, który wyprowadził nas na grań szczytową. Z tego miejsca już na lekko tylko z jedna dziabką weszliśmy na szczyt.
  Michał i Przemek na szczycie Pharilapcha 6017 m n. p. m — fot. Andrzej Sokołowski. Michał i Przemek na szczycie Pharilapcha 6017 m n. p. m — fot. Andrzej Sokołowski.
 
Po pół godzinie szczytowania zaczęliśmy schodzić najpierw śnieżnym stokiem, a później wykonaliśmy szereg zjazdów wschodnim kuluarem.
 
Zaliczyliśmy już o zmroku schodzenie stromymi piargami i gdy już byliśmy w bezpiecznym terenie zatrzymaliśmy się na biwak. Następnego dnia w południe byliśmy w Machermo.
 
Mieliśmy jeszcze jakiś plan na wspinanie, ale tak nam przemroziło palce, że fizycznie się nie dało…
  Północna ściana Pharilapcha 6017 m n. p. m. Północna ściana Pharilapcha 6017 m n. p. m.
 
Jesteśmy bardzo zadowoleni z naszej drogi, dobrze nam się wspinało w trójkę i liczymy, że jeszcze gdzieś kiedyś się wybierzemy. Do zlokalizowania się w ścianie mieliśmy tylko aparat ze zrobionym wcześniej zdjęciem ściany. Wspinając się nie szukaliśmy na siłę trudności, wręcz odwrotnie — szliśmy jak najłatwiej. Jednak jak się okazało było zupełnie inaczej — to, co wydawało się, że będzie łatwe, było trudne i odwrotnie.
 
Cały zespół bardzo dziękuje naszym sponsorom, bez których moglibyśmy tylko czytać o wspinaniu:
 
Polskiemu Związkowi Alpinizmu,
Subaru Import Polska,
Directalpine,
Regamet,
Freerajdy.

[ 6 grudnia 2008, Piotr Xięski; ostatnia modyfikacja: 10 grudnia 2008]

DrukujWersja do druku

W skrócie

Kobiecy obóz wspinaczkowy w Morskim Oku
Polski Związek Alpinizmu organizuje w Morskim Oku w dniach 12–17 września 2010 r. kobiecy obóz wspinaczkowy. »
Sprawozdanie z wyprawy — PHZ 2010
Sprawozdanie z wyprawy unifikacyjnej PZA na Nanga Parbat i Gasherbrumy 2010. »
Dofinansowania letnich wyjazdów alpejskich
Komisja Wspinaczki Wysokogórskiej PZA dokonała podziału środków przeznaczonych na dofinansowania letnich wyjazdów alpejskich 2010. »
Uczestnicy wyprawy Changi Tower w Skardu
Uczestnicy wyprawy Changi Tower, w dobrych humorach dotarli do Skardu czyli Zakopanego Karakorum. »
Ruszyła krakowska wyprawa do Pakistanu
01. 07. 2010 ruszyła krakowska wyprawa do Pakistanu w składzie: Andrzej Głuszek, Piotr Sztaba i Lukasz Depta. »
International Climbers Meet w Yosemite
American Alpine Club zaprasza dwie osoby zrzeszone w PZA na International Climbers Meet w Dolinie Yosemite. »
Kokshal-Too Expedition 2010 — patronat Taternika
Z końcem lipca członkowie KW Kraków wyruszają do Kirgistanu, w rejon Kokshal-Too. Cele: eksploracja rejonu lodowca Dzhirnagaktu, pierwsze wejście na najwyższy szczyt w rejonie doliny — dziewiczy Pik 5632 m, zdobycie innych dziewiczych pięcio- i czterotysięczników w Dolinie Dzhirnagaktu. „Taternik” objął patronat medialny nad wyprawą. »
Termin składania wniosków na wyjazdy alpejskie
Komisja Wspinaczki Wysokogórskiej przypomina, że termin składania wniosków na letnie wyjazdy alpejskie mija w sobotę 15. 05. 2010 o godzinie 24:00. Wnioski, które zostaną złożone po tym terminie nie będą rozpatrywane. »
Zmarł Wojciech Szymański
Ze smutkiem zawiadamiamy, że po ciężkiej chorobie, w sobotę 27 marca 2010 roku, zmarł jeden z założycieli i honorowy członek Klubu Wysokogórskiego w Toruniu oraz Członek Honorowy PZA — profesor dr habilitowany Wojciech Szymański. »
2010 IA3_7 Alpy, G. Jorasses — sprawozdanie
Do KWW PZA dotarło pierwsze sprawozdanie z tegorocznych zimowych wyjazdów alpejskich. »
Aktualności w skrócie
  więcej »
© Polski Związek Alpinizmu :: 00-666 Warszawa ul. Noakowskiego 10/12, tel./fax 022 875 85 05, tel. 504 002 610
bank: Kredyt Bank S.A. 48 1500 1126 1211 2009 3906 0000
e-mail: biuro@pza.org.pl, skype: pezeta